4 nieoczywiste atrakcje Warszawy – co zobaczyć w stolicy poza utartym szlakiem?
Warszawa to miasto, które większość z nas kojarzy ale tak nam się tylko wydaje. Wystarczy zejść z głównego traktu, by odkryć zupełnie inne oblicze metropolii. Przygotowaliśmy dla Was zestawienie czterech miejsc, które całkowicie zmieniają myślenie o tym, jak może wyglądać spacer po Warszawie i jak wiele klimatu potrafi skrywać w sobie historyczna zabudowa.

Mówili, że nie ma Warszawy, a tu jest Warszawa – brzmiały słowa piosenki z czasów słusznie minionych. No właśnie, te słowa naszym zdaniem idealnie pasują do miejsca, w które Was dziś zabieramy. Gdyby zabrał mnie tu ktoś w czarnej furgonetce i wysadził bez słowa, pomyślałbym, że znalazłem się w małym miasteczku gdzieś na prowincji. Sielskie domki, ogródki, otwarte uliczki i biegające psy to właśnie Warszawa, której zapewne nie znaliście. My też jej wcześniej tak nie kojarzyliśmy, a szkoda, bo to autentyczna perełka turystyczna. Oczywiście mowa o miejscu, którym jest Stary Żoliborz.
Sam Żoliborz, położony na północ od centrum, to dzielnica, której sercem jest Plac Wilsona. My jednak wysiedliśmy na stacji Dworzec Gdański i zrobiliśmy sobie dłuższy spacer przez tereny, które skrywa warszawska Cytadela, podziwiając przy okazji nowe Muzeum Historii Polski. To punkt, do którego zdecydowanie warto zajrzeć, planując zwiedzanie stolicy, ale o tym opowiemy innym razem.
Żoliborz Oficerski: sielski spacer w sercu metropolii




Spacerując alejkami Żoliborza Oficerskiego, można poczuć ducha przedwojennej stolicy. Na zdjęciu widać charakterystyczną architekturę dworkową,
Sam Żoliborz to chyba najbardziej zielona część miasta i idealny kierunek na city break w Polsce. Po co przyjechać na ten Stary Żoliborz? No właśnie po to, aby na nim po prostu „pobyć”. Żoliborz Oficerski, który zauroczył nas najbardziej, to po prostu małe miasteczko wewnątrz wielkiej metropolii. Niska zabudowa w dworkowym stylu, urocze ganki i wszechobecna cisza sprawiają, że można tu totalnie odetchnąć. Chodząc ulicami takimi jak Forteczna, Czarnieckiego, Śmiała czy Hauke-Bosaka, po prostu odpoczywacie i podziwiacie detale. Nie dziwota, że przez lata była to ulubiona okolica wielu artystów, w tym Andrzeja Wajdy, którego dom na Żoliborzu upamiętnia tablica, której nie ma opcji, żebyście przoczyli.




Kościół wkomponowany w zabudowę mieszkalną – rzadki przykład przedwojennej architektury sakralnej zintegrowanej z kamienicami. Dzielnica od lat stanowi azyl dla artystów - dom Andrzeja Wajdy.
Zachęcamy Was do odkrywania takich miejsc, bo turystyka lokalna w takim wydaniu naprawdę zachwyca. Nasze największe zaskoczenie? Na pewno uroczy Plac Słoneczny oraz pobliski kościół, który nie jest osobnym budynkiem, ale stanowi część szeregowej zabudowy. Z Placem Słonecznym wiąże się ciekawostka, bo słoneczny to on jest na pewno, ale pierwotnie wcale nie o samo słońce tu chodziło. Podobno zamysł architektoniczny był taki, aby stworzyć tam przestrzenny, gigantyczny zegar słoneczny. Planowano wznieść dwanaście domów, a wysoka topola na środku placu miała pełnić rolę gnomonu i wskazywać konkretną godzinę. Wyszło jak wyszło, bo domów na Placu Słonecznym mamy ostatecznie dziesięć, a drzewo nie jest na tyle wysokie, by odmierzać czas, ale mimo tego jest tam po prostu pięknie.
Zagadka zegara słonecznego na Placu Słonecznym




Przedwojenna zabudowa Żoliborza. Ze zbiorów Biblioteki Narodowej.
Zmieniamy nieco klimaty i proponujemy dwie wyjątkowe atrakcje w jednym miejscu. Na pewno kojarzycie katowicki Nikiszowiec – to robotnicze, odrestaurowane osiedle, któremu nadano drugie życie, stało się symbolem śląskiej turystyki. W Warszawie mamy podobne miejsce, może w nieco mniejszej skali, ale równie urokliwe. Kolonia Wawelberga to zespół zabytkowych, ceglanych zabudowań przy ulicy Górczewskiej, który każdy fan architektury Warszawy powinien odwiedzić.
Pozornie można by powiedzieć: osiedle jakich wiele, tylko że ceglane. Warto jednak zdać sobie sprawę, że jest to de facto najstarsze nowoczesne osiedle robotnicze w Warszawie i jedno z pierwszych tego typu na ziemiach polskich. W XIX wieku ogromnym problemem miast były tragiczne warunki życia ludności pracującej w fabrykach – wystarczy przypomnieć sobie opisy Powiśla z „Lalki” Bolesława Prusa.
Kolonia Wawelberga i legendarne pączki na Woli

Budynek kolonii od strony ul. Górczewskiej, ok. 1904.
Wikipedia
W stolicy filantrop Hipolit Wawelberg wraz z żoną Ludwiką przekazali darowiznę i stworzyli właśnie to osiedle. W swoich czasach Kolonia Wawelberga imponowała przestrzenią i nowoczesnymi warunkami. Projektanci zadbali o to, by robotnicy mieli dostęp do szkoły, pralni, kąpieliska i wielu innych udogodnień. Jak na tamte lata, był to prawdziwy przełom społeczny i urbanistyczny.




Dawne osiedle robotnicze to dziś pełne zieleni, urocze podwórka, które czekają by je odkryć.
Ale nie tylko historia przyciągnęła nas w te okolice. W jednym z ceglanych budynków od 1973 roku mieści się najbardziej legendarna pracownia cukiernicza stolicy. Pracownia Cukiernicza Zagoździński swoją tradycją sięga aż 1925 roku. Podobno sam marszałek Piłsudski wysyłał swojego adiutanta po te właśnie słynne pączki. Jak to bywa w naszej burzliwej historii, cukiernia zmieniała swoją lokalizację, by od lat 70. osiąść właśnie tutaj na Woli.
Dlaczego warto tu zajrzeć? To nie tylko piękna tradycja. O tym, że te pączki są znakomite, świadczy fakt, że gdy tam byliśmy (środek tygodnia, poranek), przed pracownią stała długa kolejka. I tak jest codziennie – nie mówiąc już o Tłustym Czwartku. W środku panuje niesamowita atmosfera vintage, a pączki pakowane są w klasyczny papier, co dodaje potężnego, nostalgicznego klimatu. Gdy już kupicie swoje słodkości, koniecznie wejdźcie na podwórze jednego z bloków Kolonii Wawelberga, by zjeść je w pięknym otoczeniu zielonego podwórza. To idealny plan na spacer po Warszawie śladami historii i smaku.
Zmieniamy klimaty i to bardzo radykalnie. W ubiegłym roku naszym ogromnym zaskoczeniem okazał się pewien pałac w centrum Warszawy, który mijaliśmy wielokrotnie, ale który swoje wnętrza prezentuje od całkiem niedawna. Mowa o Pałacu Rzeczypospolitej (znanym też jako Pałac Krasińskich) na Placu Krasińskich. Ten budynek to architektoniczna perełka i jeden z najlepszych w stolicy przykładów rozwiązania zwanego entre cour et jardin – polega ono na położeniu pałacu pomiędzy reprezentacyjnym dziedzińcem a ogrodem. I tak właśnie jest tutaj.
Jednak to, co od niedawna jest największą atrakcją tego miejsca, to wystawa najcenniejszych zbiorów Biblioteki Narodowej. Na ekspozycji zobaczyć można chociażby najstarsze polskie kroniki Galla Anonima i Wincentego Kadłubka – dzieła, które na bank przerabialiście na lekcjach polskiego w liceum. Są też oryginalne rękopisy Kochanowskiego, Mickiewicza, Norwida czy Baczyńskiego, a nawet samego Fryderyka Chopina. I tak, wiemy – to gratka głównie dla pasjonatów literatury, ale Pałac Rzeczypospolitej warto odwiedzić także dla samych wnętrz. Wystawa jest kameralna, ale robi ogromne wrażenie dzięki odrestaurowanym salom, wśród których prym wiedzie przepiękna Sala Wilanowska.
Pałac Rzeczypospolitej: darmowe zwiedzanie skarbów Biblioteki Narodowej




Pałac Rzeczypospolitej to jedna z najpiękniejszych pereł baroku w Polsce, zachwycająca monumentalną fasadą i bogactwem rzeźbiarskich detali.
Wystawa ma też bardzo nostalgiczny wydźwięk. Przypomina nam, że ogromne zbiory Biblioteki Narodowej zostały bezpowrotnie utracone w wyniku celowego niszczenia miasta podczas powstania warszawskiego i II wojny światowej. Warto więc mieć tę świadomość i docenić skarby, które udało się ocalić, a które dziś są bezpiecznie prezentowane w pałacowych murach. Bardzo ważny fakt: wstęp na wystawę jest bezpłatny, co czyni ją obowiązkowym punktem dla każdego, kto planuje budżetowe zwiedzanie Warszawy.
Po wyjściu z pałacu wybraliśmy się oczywiście do wspomnianego już Ogrodu Krasińskich znajdującego się na zapleczu. Z całą odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że jest to jeden z najładniejszych parków w Warszawie, z którego roztacza się fantastyczny widok na fasadę pałacu.




Sala Wilanowska to jedna z najpiękniejszych przestrzeni pałacowych w stolicy, inne przestrzenie też dają radę.
Na koniec ulica, która na pewno mogłaby powalczyć o tytuł najbardziej urokliwej w stolicy, a my zastanawiamy się, dlaczego tak często jest pomijana przez zwiedzających. Mowa o miejscu, w którym znajdziecie bardzo dużo schodów, a to ze względu na jego unikalne położenie na skarpie wiślanej.
Historia tego miejsca sięga lat 20. XX wieku. Po odzyskaniu niepodległości w Polsce trwały intensywne poszukiwania narodowego stylu w architekturze – takiego, który będzie wyrażał polskość. Wzorów szukano oczywiście w czymś, co nieodłącznie kojarzy się z tradycją, czyli w polskich dworkach szlacheckich. W połączeniu stylu dworkowego z koncepcją miasta-ogrodu powstało miejsce nazywane Kolonią Profesorską. Skąd nazwa? Otóż osiedlili się tu profesorowie, architekci i artyści związani z Politechniką Warszawską. Stworzyli dla siebie niesamowitą, zieloną enklawę w samym centrum miasta.
Ulica Profesorska – najbardziej urokliwe schody na Skarpie Wiślanej


Wspaniałe wille otoczone ogrodami wyglądają naprawdę uroczo, więc jest to idealne miejsce na sesję zdjęciową w Warszawie i spacer właściwie o każdej porze roku. Choć ostrzegamy: gdy panuje śnieżna zima, radzimy uważać, bo schodów na tej ulicy jest naprawdę sporo! Samo wejście na tę ścieżkę jest bardzo efektowne – prowadzi na nią ozdobna bramka z napisem ulica Profesorska, którą znajdziecie pomiędzy ulicami Myśliwiecką a Józefa Hoene-Wrońskiego.
Co ciekawe, ulica Profesorska położona w najbliższej okolicy budynków Sejmu i Senatu oraz wielu siedzib ambasad – na niej samej znajduje się chociażby Ambasada Tunezji. Jeśli szukacie nieoczywistych atrakcji Warszawy, które pozwolą Wam na chwilę zapomnieć o zgiełku wielkiej metropolii, to Kolonia Profesorska musi znaleźć się w Waszym planie zwiedzania.

